sobota, 2 listopada 2013

Day Thirty-One

Do tej pory myślałem, że wrócisz, to co działo się w mojej głowie, było jednym koszmarem. Byłem pewny, ze  jak obudze się, ty będziesz leżał uśmiechnięty obok mnie, tak jak zawsze z rana.
Ale w końcu zacząłem zdawać sobie z tego sprawe, że już nigdy nie wrócisz. Dziś nawet nie wiem co mam ze sobą zrobić. Myśle, że chłopaki wiedzą, ze chcę być sam, dlatego nie dzwonili do mnie i nie pisali. Nikt nie przyszedł do mnie, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Doceniłem to, przecież każdy ma żałobę. Ja również…

Spędziłem cały dzień w twoim ulubionym fotelu, wpatrując się pusto w telewizor próbując zapomnieć o bólu. Po trzech, maksymalnie czterech piwach upadłem na podłogę z płaczem. Rzeczywistość w pewien sposób… uderzyła mnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz